
Krótki i niezwykły żywot Oscara Wao / Junot Díaz ; przekł. Jerzy Kozłowski. - Kraków : Wydawnictwo Znak, 2009. Ss. 301, ISBN 978-83-240-1192-6. Seria: (Proza / Znak).
Miałem co nieco problemów z otagowaniem tego wpisu: kusiło mnie by dodać tag "Iberoameryka", książka jest bowiem typową literaturą pogranicza kulturowego Ameryki Łacińskiej (dokładniej Dominikany) i USA. Również określenie saga jest chyba na wyrost, opisane są zaledwie trzy pokolenia, jednak motyw rodzinnego fatum, powtarzalności i cykliczności pewnych sytuacji sprawia, że określnik "saga" przynajmniej częściowo jest na miejscu.
Bohater powieści Oscar do typowy geek pozbawiony przyjaciół, nie wspominając nawet o dziewczynie, żyjący w świecie gier RPG i literatury fantasy grubas. Z pochodzenia jest Dominikańczykiem, więc jego postać tym żałośniej kontrastuje ze wzorcem jurnego i serca-łamiącego Latynosa. Obserwujemy jego rozmaite perypetie i klęski miłosne. Z czasem dowiadujemy się, że ciężki los Oscara to efekt działania fuku czyli dominikańskiej klątwy, która odcisnęła swoje piętno także na losach matki Oscara i jego dziadków.
Aby zrozumieć znaczną część powieści, trzeba koniecznie dowiedzieć się, czym była dyktatura Trujillo na Dominikanie - groteskowa i przerażająca zarazem tyrania, o której opowiada m. in. Vargasa Llosy "Święto kozła", zresztą dość złośliwie skwitowane przez Diaza. Trujillo jako ucieleśnienie klątwy doprowadza do śmierci dziadków Oscara, a jego matkę zmusza do emigracji do USA. Kto wie zresztą czy nie najciekawsze w powieści jest właśnie obraz środowiska Latynosów w USA: stojących jedną nogą w starym kraju, odreagowujących na różne aspołeczne sposoby swoje kłopoty z tożsamością. .
Językowym obrazem ich konfuzji jest języki narracji, w oryginale był to zapewne Spanglish, tu mamy slangowo-hip-hopową polszczyznę poprzetykaną hispanizmami, objaśnianymi w przypisach na marginesie. Brzmi to o wiele lepiej niż by się mogło wydawać. Nawiasem mówiąc, tłumaczenie slangu to niewdzięczne zadanie i tym bardziej trzeba docenić kunszt Marii Skibniewskiej, której przekład "Buszującego w zbożu" wcale nie brzmi dziś, tak sądzę, śmiesznie.
Autor bardzo udanie pokazuje, jak to życie bohaterów polega na tym, że coś nad nimi wisi. Na barkach niosą indywidualną historię swojej rodziny (siostra Oscara Lola kłóci się ze swoją matką, tak jak ta buntowała się przeciw swojej opiekunce), ale i trudne losy swojego kraju. Chociaż fizycznie opuszczają swoją karaibską smaganą huraganami ojczyznę, noszą ją wszędzie ze sobą. W toku akcji mamy sporo barwnych epizodów, chociaż trudno się oprać wrażeniu, że tylko to co dzieje się na Dominikanie jest naprawdę (tam Oscar osiąga wreszcie sukces w relacjach damsko-męskich, lecz za wysoką cenę!). Liczne fragmenty i aluzje doceni tylko prawdziwy geek, bo kto to jest Czarnoksiężnik z Angmar?! Generalnie rzecz może się podobać, ale raczej nie jest w moim stylu.





