
Spisek w Winterspelcie / Alfred Andersch ; przeł. Adam Kaska. - Warszawa : Państwowy Instytut Wydawniczy, 1979. Ss. 446, ISBN 83-06-00127-3. Seria: (Współczesna Proza Światowa).
Zacznę od stwierdzenia, że "Spisek w Winterspelcie" uważam za dzieło znakomite, bez mała genialne i dawno już żadna książka nie zrobiła na mnie takiego wrażenia, a przy tym nie do końca umiem wskazać, co mnie w niej tak zafascynowało, dlatego zachęcam PT Czytelników do zaznajomienia się z nią i podzielenie ze mną swoimi refleksjami. Nie potrafię również oszacować, jaką rangę zajmuje Alfred Andersch w literackiej hierarchii świata niemieckojęzycznego, gdyż jego nazwisko znam tylko z tytułu książki, jaką częściowo poświęcił mu wielki W. G. Sebald, ale sądząc z artykułu na Wikipedii miejsce to jest co najmniej godne. Z tejże krynicy wszelkiej wiedzy dowiemy się również że "Spisek..." to ostatnie z czterech powieści Anderscha wydana na parę lat przed śmiercią i że pisarz obchodził urodziny prawie tego samego dnia co ja - muszę sprawdzić, czy jest jakaś korelacja, że podobają mi się twórcy spod znaku wodnika.
Miejsce akcji: wieś Winterspelt w Niemczech tuż przy granicy belgijskiej. Czas akcji: październik 1944, tuż przed ofensywą w Ardenach. Wehrmacht od US Army dzieli tylko rzeka. Dramatis personae: major Dincklage, niemiecki dowódca odznaczony Krzyżem Rycerskim; Wenzel Heinstock, czesko-niemiecki komunista, niedawno zwolniony z obozu koncentracyjnego pracuje w kamieniołomie; Käthe Lenk, nauczycielka, jej rodzina zginęła w bombardowaniu, przemieszkuje w wiosce; dr Schefold, historyk sztuki, usiłuje ratować dzieła sztuki przed zawieruchą wojenną; major Wheeler, w cywilu profesor średniowiecznej literatury niemieckiej, obecnie oficer wywiadu USA; kapitan Kimbrough, oficer amerykański z południa USA tęskniący za bagnami Okefenokee; Hubert Reidel, znienawidzony feldwebel, wyborowy strzelec, zakochany w młodym żołnierzu Borku.
Tytułowy spisek polega na tym, iż Dincklage, zdając sobie sprawę, że wojna została już przez Niemcy przegrana, zamierza poddać swoje wojska Amerykanom, w czym pomaga mu zakochana w nim z wzajemnością Käthe, a współtwórcą planu jest Heinstock. Dr Schefold pełni funkcję kuriera między Niemcami a Amerykanami. Dincklage żąda, aby Amerykanie (dowództwo Wheelera i Kimbrough'a nie chce przyjąć tej oferty) potwierdzili, iż poważnie traktują jego propozycję, posyłając Schefolda przez linię frontu. Tak się też dzieje, a do dowódcy doprowadza go kopniakami Reidel, na którego właśnie wpłynął donos Borka o - jak dziś byśmy powiedzieli - molestowanie...
Oczywiście doskonale wiemy, że nic podobnego nigdy nie miało miejsca, jest to apokryf, historia alternatywna, jak pisze sam Autor: "Historia przedstawia, jak było. Opowieść bawi się możliwościami" (s. 13). Kompletnie nie orientuję się w historii II Wojny Światowej, proszę zatem poprawić mnie, jeśli znowu piszę głupstwa, ale Andersch nawiązuje do teorii (lansowanych m. in. przez przywołanego z nazwiska Liddella Harta), iż pod koniec wojny jakaś część dowódców niemieckich była gotowa zakończyć walki, gdyby alianci zaproponowali im możliwość "godnego" pokoju. Powieść ilustruje sytuację, w której jeden oficer postanawia na własną rękę postąpić według takiego scenariusza.
Jest dla mnie absolutnym mistrzostwem świata, jak Andersch opisuje powyższy spisek jako skomplikowaną psychologiczną rozgrywkę pomiędzy tymi wszystkimi osobami, z których każda nosi własne traumy i ograniczenia. Zachwyca mnie jeszcze bardziej, jak Andersch pokazuje związek między postawą bohaterów, a ich pochodzeniem społecznym np. fenomenalne są sceny gdy syn drobnego hotelarza Reidel prowadzi zamożnego, wyrafinowanego intelektualistę Schefolda. W gruncie rzeczy motywacje kierujące bohaterami są daleko bardziej pogmatwane i nie związane tylko ze stanem "teatru działań wojennych" (okropne określenie, cóż ma wojna wspólnego z teatrem?), choć akurat Dincklage i Kimbrough rozmyślają wiele o pojęciach takich jak honor, wola, wolność. Marksista i geolog Heinstock postrzega "historię jak warstwę osadową" (s. 87), dla Käthe motywacją staje się odnaleziona w najmniej prawdopodobnym miejscu (i wyjątkowo niefortunnym obiekcie) miłość.
Powieść ma ulubioną przeze mnie formę kolażu: cytaty z dzieł historyków, meldunki, autentyczne i fikcyjne dokumenty, monologi postaci, krótkie cudnie zarysowane sceny, wszystko to sprawia, że cała intryga jakby stopniowo ożywa na naszych oczach, widzimy szwy, z których całość jest utkana, ale historia porywa nas bez reszty. Nadzwyczajne dzieło, szóstka na BiblioNETce bez zastanowienia.

1 komentarze:
Znowu udało się Panu zainteresować mnie książką, którą kiedyś, sama nie wiem dlaczego, przeoczyłam. W dodatku kupiłam ją na Allegro za 2 zł. Nie czytałam jej jeszcze, ale sądząc z innych Pana recenzji, "nadajemy na podobnych falach", więc mam nadzieję na ciekawą lekturę za grosze. Pozostaje mi tylko podziękować Panu.
Pozdrawiam serdecznie
klara
Prześlij komentarz