środa, 2 listopada 2011

Niedotykalny / John Banville


Niedotykalny / John Banville ; przekł. Hanna Pustuła. - Kraków : Wydawnictwo Znak, 2010. Ss. 391, ISBN 978-83-240-1479-8. Seria: (Proza).
Urok blogowania o książkach polega między innymi na tym, że można zobaczyć, czy zapisane na gorąco impresje potwierdziły się w dłuższym okresie. Nieraz jakieś dzieło, które po przeczytaniu wywołało zachwyt, po paru miesiącach całkiem wywietrzało z pamięci. Gdy zaglądam teraz do recenzji "Morza" Johna Banville, widzę, że pisałem o nim z pewną rezerwą, tymczasem do dzisiaj lubię je przekartkować, przypomnieć sobie jakieś fragmenty czy nastrój. Dlatego też miałem ochotę zapoznać się z innymi dziełami wybitnego Irlandczyka, a wybrałem powieść "Niedotykalny" z uwagi na moje sygnalizowane na blogu zainteresowanie literaturą szpiegowską. Książka Banville'a opiera się dość ściśle na wielkiej brytyjskiej aferze szpiegowskiej, do tego stopnia, że jej bohaterowie pojawiają się na stronach z nieznacznie tylko zmienionymi nazwiskami. Postać narrator jak dość łatwo ustalić zainspirował głównie Anthony Blunt, przy czym pewne elementy sylwetki swojego bohatera Autor zaczerpnął z biografii Louisa MacNeice, zapewne aby stworzyć jakiś związek ze swoją zieloną ojczyzną.


Victora Maskella poznajemy w momencie, gdy jego życie właśnie się zawaliło: wskutek ujawnienia jego działalności szpiegowskiej odebrano mu wszelkie funkcje i tytuły i obłożono publiczną klątwą, a na dodatek zdiagnozowano u niego raka. W jego progach pojawia się dziennikarka o pięknym nazwisku Serena Vandeleur i to jej (czyli nam) Maskell opowiada swoje życie, deklaruje: "warstwa po warstwie będę zdzierał brudny nalot [...] póki nie dotrę do prawdziwego oblicza rzeczy. [...] Mojej duszy" (s. 13) Co w gruncie rzeczy sprowadza się do pytania, dlaczego zdradził swój kraj i swoją klasę, szpiegując dla Sowietów.


Maskel, syn pastora, podczas studiów w Cambridge styka się ze środowiskiem lewicującej młodzieży. Jego pasją jej sztuka ("Byłem koneserem, zanim stałem się kimkolwiek innym" s. 28), a dzięki wybitnemu intelektowi i niezłym koneksjom (jest nawet odlegle spokrewniony z rodziną królewską) szybko zdobywa szacunek i poważanie w świecie akademickim. Ze swoim bliskim przyjacielem Nickiem Brevoortem podróżuje do porewolucyjnej Rosji i targanej wojną domową Hiszpanii. Jeszcze przed wojną zostaje przez swój krąg towarzyski zwerbowany do współpracy z wywiadem radzieckim, zaś podczas wojny, pracując ciągle jako wykładowca, zostaje oficerem wywiadu brytyjskiego, co oczywiście zwiększa jego znaczenie dla rosyjskich służb. Uczestniczy w ewakuacji wojsk brytyjskich spod Dunkierki, a nawet wykonuje tajną misję na osobiste życzenie króla. Po wojnie jego działalność szpiegowska staje się dość groteskowa: Sowieci życzą sobie od niego informacji o dworze królewskim, na którym Maskell bywa regularnie, nie do końca rozumiejąc czysto dekoracyjną rolę tej instytucji. On sam jednak ma już inne zainteresowania, mianowicie podczas wojny odkrywa trochę ku własnemu zaskoczeniu swój homoseksualizm i porzuciwszy w praktyce żonę Vivienne (skądinąd siostrę Nicka) i dzieci, działa głównie na tym polu.


Jak zauważa narrator, obie dziedziny są do siebie zresztą bardzo podobne. Bardziej niż o efekt chodzi w nich o napięcie, niepewność, adrenalinę, a nawet miejsca ich uprawiania (ustronne, niewidoczne, obskurne) są nieraz te same (pamiętajmy, że mówimy o czasach, gdy homoseksualizm jest karalny). Maskell ewidentnie czerpie przyjemność ze swojego podwójnego życia, wręcz chełpi się swoją zręcznością w budowaniu swoich tożsamości. "W dzień byłem mężem i ojcem, historykiem sztuki [...] i ciężko pracującym agentem Wydziału; kiedy zapadała noc, na łowy wyruszał mister Hyde, oszalały z podniecenia, wraz z tajemnicami państwa przyciskając do piersi własne mroczne pożądania" (s. 305).


Przeczytawszy już Suworowa i Le Carré muszę przyznać, że Banville genialnie używa sztafażu powieści szpiegowskiej, pokazując działalność oficerów i agentów, ich techniki, dylematy i tragedie (tu kapitalna scena, kiedy Maskell odprowadza dwóch zdekonspirowanych szpiegów brytyjskich na statek, który zawiezie ich do ZSRR, oczywiście bez możliwości powrotu). Tak naprawdę jednak mamy tu do czynienia niemal z identycznym narratorem jak w "Morzu" (to prawie jak u Bernharda czy Sebalda, gdzie jakby we wszystkich książkach opowiadała zawsze ta sama osoba), starcem rozpamiętującym swoje życie, estetą i intelektualistą, który oplata nas swoimi finezyjnymi zdaniami i konstrukcjami myślowymi ("Tutaj, przy moim biurku [...] czuję się jak Odyseusz w Hadesie, oblegany przez cienie, błagające o odrobinę ciepła, o kropelkę mojej krwi, która pozwoliłaby im ożyć na nowo"(s. 331). Co rusz twierdzi, że poszukuje prawdy, a robi wszystko, aby swoje uczucia i myśli ukryć za kotarą pięknych fraz. A są one faktycznie piękne, Banville jest stylistą prawdziwie genialnym, właściwie książkę można otworzyć w dowolnym miejscu i smakować jego piękny język.


Trudno nie myśleć w kontekście "Niedotykalnego" o sprawach związanych z lustracją w Polsce i ich literackim obrazie. Tutaj postać, jak sądzę, pozostaje tajemnicą, właściwie nie rozumiemy, dlaczego zdradził. Może przeważył jego zmysł estety i kolekcjonera ("Rzeczy zawsze były dla mnie ważniejsze od ludzi" s. 214), który nie rozważał moralności swoich czynów i nie miał empatii wobec innych, przyjmując raczej postawę stoika, jak Seneka z wielokrotnie przywoływanego w książce obrazu Nicolas Poussin. Może jako homoseksualista i Irlandczyk nie odczuwał lojalności wobec homofobicznego Imperium, tak podle zawsze traktującego jego kraj. Może wspomniana potrzeba wrażeń albo wpływ otoczenia. Zdecydowanie warto samemu przeczytać i snuć własne domysły.

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Tak z klasyki powieści szpiegowskiej/o tajnikach władzy dyktaorskiej wydanej po polsku, to jeszcze książki Iona Pacepy mogę polecić.

A Niedotykalny jest świetną książką, chociaż nie wiem, na ile szpiegowską sensu stricto, na ile powieścią psychologiczną czy nawet egzystencjalną. W każdym razie opisy są wspaniałe, cudownie sensualne - nie wszyscy autorzy tak umieją, Le Carre, na przykład, za Chiny nie potrafi, chociaż jest genialny. No i tak umiejętność detalu, dorzucenia jakiegoś zdania, zestawienia, które sprawi, że zupełnie zmienimy zdanie na temat postaci albo właśnie ujrzymy ją naprawdę, pod maskami.

www.zapiskiczytelniczki.blogspot.com pisze...

Hej!
Bardzo zgrabna recenzja. Dobrze napisana. Też mam bloga czytelniczego. Mogę podlinkować Twoją stronę u mnie? Chciałabym obserwować, wymieniać się opiniami etc. Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko temu. Przy okazji zapraszam do swoich notatek. Może znajdziesz jakieś ciekawe pozycje. :)
Pozdrawiam!
Oliwia