
Kyś / Tatiana Tołstoj ; przekł. i posł. Jerzy Czech. - Kraków : "Znak", 2004. Ss. 289, ISBN 83-240-0478-5. Seria: (Proza - Znak).
Tatiana Tołstoj jest spokrewniona nie tylko z Lwem Nikołajewiczem (którego, o zgrozo!, żadnej książki nigdy nie czytałem), ale również sporo innych osób z jej rodziny dorobiło się hasła na rosyjskiej Wikipedii. Jej wydana w 2000 roku powieść "Kyś" jest bardzo dobra, dodatkowo w omawianym tu wydaniu zaopatrzona w niezmiernie pouczające posłowie tłumacza, tu i ówdzie może zbywa jej na oryginalności (z drugiej strony, sam motyw opisywania świata po jakiejś wielkiej katastrofie wydaje się wyświechtany, jak dla mnie nic w tym względzie nie przebije "Opowieści podręcznej" Margaret Atwood), za to "Kyś" należy do tych powieści, które są ciekawe głównie ze względu na język, jaki Autor wymyślił specjalnie na jej użytek. Podobnie jak w "Lodzie" Dukaja czy "Nakręcanej pomarańczy" Burgessa język narracji nie jest czczym popisem inwencji Autora, ale stanowi dopełnienie pewnej wizji świata zawartej w książce, więcej nawet - właściwie stwarza tę wizję. Czytając "Kysia" raz po raz miałem ochotę sparafrazować refren piosenki zespołu Catatonia i dziękować Bogu, że jestem Słowianinem, bo nie wyobrażam sobie, jak można oddać styl powieści po angielsku (gdzie książka funkcjonuje jako "Slynx") czy hiszpańsku.
Akcja powieści rozgrywa się w świecie, gdzie wskutek wybuchu ludzkość cofnęła się cywilizacyjnie do epoki kamienia. Ludzie rodzący się po wybuchu mają różne "effekty" jak ogony, pazury czy sierść. Pije się rdzę, jada myszy, światem rządzi "Sekrytarz i Akademik i Bohatyr i Żeglarz i Cieśla" (s. 96) Fiodor Kuźmicz, wydający ukazy dotyczące codziennego życia, które specjalni skrybowie przepisują na korze (co jest starą rosyjską tradycją). Postrachem jest mityczny kyś, który gdy człowieka "wyssie, żyłkę pazurem przerwie, to lepiej, żeby co prędzej pomarł" (s. 91).Jednym z takich skrybów jest główny bohater Benedikt. Ten niespokojny duch próbuje odnaleźć szczęście i spokój w małżeństwie z Oleńką, córką Najwyższego Sanitarza Madeja. Ten zaś wykorzystuje zięcia do obalenia Fiodora Kuźmicza i ustanowienia własnej dyktatury.
W wielu dystopiach powraca motyw bohatera, który dojrzewa do odkrycia, że jego świat opiera się na kłamstwie. W "Kysiu" ludzie żyją w przekonaniu, że "starodawne" papierowe książki powodują chorobę. Pozwala to Fiodorowi Kuźmiczowi uchodzić za wielkiego literata, przywłaszczającego sobie twórczość rosyjskich klasyków. Benedikt dzięki kolekcji książek teścia odkrywa prawdę (jego dojrzewanie symbolizuje nazwanie kolejnych rozdziałów literami rosyjskiego alfabetu), zaczyna pochłaniać lektury, ale dla osoby będącej produktem świata po wybuchu są to w istocie zlepki słów, wywołujące niepojęte dlań poruszenie duszy, ale niezdolne przebudować jego światopoglądu. Łącznikiem ze światem sprzed katastrofy są Dawni, których pozostało niewielu, ale za to uzyskali długowieczność. Jednym z nich jest Nikita Iwanycz, rozpalacz ognia, który próbuje przywrócić Benediktowi człowieczeństwo w symbolicznej scenie obcinania mu ogona. Nikita Iwanycz niezłomnie wierzy, że cywilizację da się odbudować. "Będzie, wszystko będzie! Najważniejsze jest zachowanie dziedzictwa duchowego!" (s. 117) - powiada.
Różnica między dawnymi a nowymi ludźmi oddana jest właśnie przez język. Dawni mówią poprawnie i normalnie, narracja i wypowiedzi nowych napisane są dziwacznym tworem językopodobnym, z błędami, mnóstwem neologizmów, archaizmów i rusycyzmów. Chociaż język ten jest nieodparcie śmieszny (srajskie ptaki, puszkin-ropuszkin i tym podobne), stanowi jednak znak kalectwa nowych ludzi, jak mówi Nikita Iwanycz do Beneditka: "są też pojęcia dla ciebie niedostępne: delikatność, współczucie, wielkoduszność" (s. 231).
"Kyś" jako dystopia jest zarazem uniwersalny pokazując konflikt między postępem a wstecznictwem, a zarazem na wskroś rosyjski, tu już jednak odsyłam do posłowia Jerzego Czecha, który ze znawstwem objaśnia rozmaite smaczki czytelne głównie dla Rosjan.

0 komentarze:
Prześlij komentarz